… z maŁYM kACPErkiem w domku ach ach
))
Czerwiec 2011 mały Kacperek Czerwiec 19, 2011
***
Czerwiec 2011 mały Kacperek
Mała istotka zawitała na świat
Rączki nóżki wszystko malutkie
Popiskuje cicho pogruchuje w łóżeczku
Naszykowanym od wielu dni na jego narodziny
Jest jak tabula raza, ale pokazuje swój charakterek
Znaczy się płaczem i machaniem rączek
Jest naszym szczęściem i spełnieniem życzeń
I ogniskuje nas wokół siebie
Znamy się blisko, teraz jest prościej
Stworzyć rodzinę stało się łatwo
Czas nie gra roli skrzydła się plączą
Szukam na nowo roli na życie
***
Kacperskie Urwanie Głowy Czerwiec 13, 2011
Kacper.
08.06.2011 czyli Bliźniak, ascendent już sprawdziłam Strzelec, Księżyc w Pannie, ale jeszcze sprawdzę. Numerologiczna dziewiątka. I nie wiem czemu od początku wydaje mi się, że to będzie podróżnik, wolny duch, sprawiedliwy, mądry, dla ludzi chłopak.
Trudno to opisać. Pięciodniowe macierzyństwo
Poród, bóle, lekarzy przesympatycznych, położne wspomagające w matce polce bez wyjątku, wspaniałe maleństwo bezbronne i takie ufne leżące zawinięte jak tobołek w łóżeczku.
Michała całego rozlatanego, wpatrzonego, próbującego to jakoś czule ogarnąć, i nie mogącego wyjść z podziwu nad cudem natury, którego pokochanie jest tak naturalne, jak poranne przebudzenie.
I Kacperek. Oczka wielkie ciemnoszaroniebieskie, po tatusiu, takie bystre i śliczne od pierwszej chwli bacznie obserwujące wszystko dookoła, na dźwięk głosu jednego z nas pierwszego dnia odwraca główkę i patrzy nam w twarze, choć na pewno jeszcze niewiele widzi.
I teraz, gdy ma 5 dni, ze szpitala w sobotę, urodzony w środę o 20.30, pije mleko co 2 godziny, kupy wali nie mniej często, pieluszek arsenał, ciuszków, 3 dnia tata go już wykąpał, wczoraj też, ale już delikatnie i dzięki temu spał aż 4 godz. bez pobudki … ot takie tam Kacperkowe urywanki.
Można mu się przyglądać całymi godzinami. Po prostu Cud.
: – )))
Jestem szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa. Ot, co
.. c.d. decoupage Marzec 7, 2011
.. i jakiś czas temu zdecoupage-owałam stołeczek i już myślę, co by tu smyrgnąć dalej. Na razie maluję kolorami drewniane kolczyki, za grosze na allegro. Super zajęcie i jakie piękne efekty!
Przepis na Decoupage Luty 18, 2011
Decoupage Postarzanie Crack ..
.. oto szaleństwo wczorańszego wieczora z całkiem niezłym Efektem
Aby nie zapomnieć ustawiam poniżej Przepis na malunki i biorę się za stołek. Pasjonatę czas zacząć
I do dzieła
:
8 - zwrotkowa Piosenka o Wieszaku
1. Wieszak bukowy (zakładamy, że jest to surowe, nie polakierowane drewno, inaczej trzeba go przeszlifować) kładziemy na stole i malujemy delikatnie zwykłą brązową akrylową farbą, niekoniecznie starannie, niezbyt cienką i niezbyt grubą warstwą. Malujemy po obu stronach, najlepiej trzymając za haczyk.
Refren: Suszymy suszarką ok. 2 minuty; farba może być lekko klejąca; miernikiem suchości zawsze jest nasz palec – suszona warstwa nie powinna już brudzić przy dotknięciu.
2. Ponieważ drewno ma to do siebie, że po namoczeniu „wstaje” (można to wyczuć dotykając powierzchni), musimy delikatniutko przeszlifować teraz powierzchnię wieszaka naszym papierem ściernym (oczywiście aby nie zdrapać farby !). Numeracja papieru powinna być dostosowana do rodzaju drewna (w granicach 600 -1000).
3. Zwykłym, koniecznie idealnie suchym! pędzelkiem nakładamy Crack w tych miejscach, gdzie chcemy uzyskać efekt spękania. Warstwa - standardowo: nie za gruba i nie za cienka.
Refren: śpiewany j.w.
4. Pędzelkiem gąbkowym nakładamy teraz białą farbę.
Od sztuki nałożenia tej farby i od sztuki suszenia zależeć będzie później pożądany efekt spękania. Generalnie:
Używamy pędzelka-okrągłej gąbki, bo bardziej równomiernie rozkłada farbę. Posuwamy się od góry do dołu, malując, a później susząc najpierw jedną stronę wieszaka, później drugą, i na końcu boczki. Od szybkości schnięcia, a także gorącości nakierowanego strumienia powietrza zależeć będzie końcowy efekt. Aby spękania były grube, najlepiej nałożyć w miarę ścisłą warstwę i suszyć gorącym, silnym strumieniem.
Nakładamy farbę na wieszak szybkimi „pacnięciami”, nie zostawiając brązowych, nie pokrytych miejsc, warstwą dokładnie kryjącą, ale nie za cienką i nie za grubą. Musimy to robić szybko, jedno pacnięcie przy drugim, nigdy nie poprawiając dwa razy w tym samym miejscu, bo nie będzie widać cracka.
1 strona wieszaka
Refren
2 strona wieszaka
Refren
Boki wieszaka
Reren
5. Efekt spękania powinien już byc pięknie widoczny
. Możemy na tym etapie zakończyć dzieło i od razu pomalować lakierem lub też dopieścić je chusteczkowymi motywami.
6. Wydzieramy z chusteczek wybrane fragmenty (najlepiej wychodzą róże ;D ). Każda chusteczka składa się z 2-3 warstw, nam będzie potrzebna tylko ta najcieńsza, z motywem; oddzielamy ją i przykładamy w wybranym miejscu do wieszaka.
Smarujemy po wierzchu klejem do decoupage (niektórzy dają go również pod chusteczkę, ale to bardziej przydatne gdy używamy motywów z grubszego papieru) i suszymy.
Refren
7. Szerokim pędzelkiem (aby było szybko i wygodnie) malujemy cały wieszak lakierem, najlepiej dając go dwie warstwy
1 warstwa lakieru
Referen
2 warstwa lakieru
Refren
8. I gotowe !
Inne ogólne Zasady:
*Farby – Złocienie nie nadają się 2-gą warstwę, gdyż nie pękają na cracku. Mogą tylko stanowić warstwę – podkład. * Kolorystyka warstw może być dowolna, ważne, aby stanowiły kontrast, co sprawi że crack będzie widoczny. * jeśli planujemy ozdobić przedmiot chusteczkowymi wycinankami, trzeba na wierzchnią warstwę wybierać pastelowe kolory, aby efekt był widoczny. Mozemy dokładne wyciąć kształt motywu z chusteczki albo wyciąć go w okrągłej chmurce (wtedy kremowa warstwa chusteczki dookoła motywu będzie lekko widoczna) *)
życia Grudzień 21, 2010
Mija grudzień przyjacielsko, ostatnimi czasy przeleżałam domowo.
Imię nadał Mężuś, jak tylko Go na zdjęciu zobaczył: Kacper. Nawet, nie powiem, mi się podoba. Pooglądaliśmy sobie później jego skoki na usg, i tak rodzinnie się zaczyna robić
choć do finału jeszcze daleko. Zapowiada się Bliźniak
Wydawało mi się, że w nadmiarze czasu porobię wszystkie zaległe sprawki, pouczę się na maksa, ale wyszło z tego wielkie Gie. Nie sądziłam że można tak paskudnie się czuć.
Pocieszam się tym, że najgorsze już chyba za nami. Ostatnio nawet udało mi się u teściów zjeść obiad, bo do tej pory żywiłam się powietrzem i gruszkami.
Tak więc pomieszkujemy sobie kątem u teściów, i przez zimę nigdzie indziej się nie wybieramy. Może Wiosna przyniesie świeże wiatry i rozwiązania.
Za to u Beci już dni 3 zostały, termin ma na wigilię, i wszyscy się zastanawiamy czy przenosi, czy nie. Figurkę ma ładną, podejrzewam że po babci. Jak przenosi to będą z jednego roku .. ale wolałabym nie.
Uff, do czego to doszły rodzinne rozważania. Jak to się nagle tłoczno zrobiło … hihi.
Październik 5, 2010
Nabrałam sobie nowych kursów, jak to ja, i ledwo co wracam, już jest ranek i wychodzę. Kołomyja nieodpwiednia, ale coś mi mówi, że trzeba. Przynajmniej nie obijam się po bokach.
Prosto z Egiptu … Sierpień 25, 2010
… przylecieliśmy wczoraj późnym wieczorem, a dziś już się zabrałam za Pranie, Gotowanie i takie tam porządkowe sprawy.
Ślub był super. Tego nie da się opisać
Generalnie biorę teraz wielki oddech i na wydechu będę się leniwić do końca urlopu.
Bo Michań już dziś w pracy. Za to jak wróci na obiad go czeka Grochówka.
Ach, jak przyjemnie !
)
nie ziści … i o Totusie słów kilka Lipiec 22, 2010
… bo ma pokancerowane siedzenia no i nie może Stać taki pod kościołem! Dobrze że teraz to wyszło, bo dostałabym zawału. Tak samo jak parę dni temu, kiedy poprosiłam Narzeczonego, aby zamówił nam napisy na obrączki.
Piszę mu więc Grzecznie, że wymyśliłam ” Totus Tuus” i data.
Na to On – dobrze,
Na to Ja – ok.
No i sobie tak myślę, jake to mamy romantyczne Totus Tuus na obrączkach …
@@
Ze dwa dni później podpytuję, jak to tam wyszło.
No i wyszło. Ale Szydło z Wora.
Okazuje się, że owszem, ja mam na obrączce Totuusa, ale Michał .. zupełnie co innego.
Mianowicie: „Kasia” i data.
@@
Myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok. Ja nie wiem jak to będzie, bo jak trzeba tej Drugiej płci tłumaczyć takie oczywistości, jak to, że na obrączkach powinno być to samo, to ja dziękuję
Nakrzyczałam, na co On,
że ” nie chce mnieć na pierścionku jakiegoś Totuusa, tylko Kasię” .
Nieświadomie podłechtał mnie i zanim zdążyłam się nakręcić tym samym udobruchał. Pewnie że jestem łasa na komplementy. A co.
No i Suma Sumarum mam zamienionego Totuusa na Michała.
I teraz już jest Dobrze.
:)
czerwony kabriolet… Lipiec 4, 2010
.. mi się marzył i chyba się ziści ! na krótką przejażdżkę z kościoła na salę, ale jednak
W tv wieczór wyborczy komorowski-kaczyński, w sobotę mierzyłam 1y raz suknię, czas przyspiesza, a na podróż marzy mi się Paryż ..
Ciekawość jutra jest z dnia na dzień silniejsza, i dziękuję bogu, że wreszcie się za mnie wziął. Pozytywnie.
PS
a z okazji wieczornej Niedzieli może by tak Grzesia Wpisała się jakimś Wpisem, coooooo … ??????? !!
