Wiesia & Grzesia Tube

Blog harmonicznie dysharmoniczny…

Pan Smutek maj 29, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 9:14 am

” U podnóży krainy Szczęścia leżą Smutek i Strach”

Czasami w moim świecie pojawia się On. Siedzę sobie malutka, cichutko, w kąciku, robię jakieś swoje własne sprawki i nagle.. mnie dopada. Przychodzi jakoś z wewnątrz, i rozpełza się po całym ciele. Potrafi ścisnąć tak mocno, że aż fizycznie boli. Właściwie to znam go tak dobrze, że prawie go polubiłam. Nazywa się Pan Smutek.

Wiem na przykład, że nie da się nic zrobić, żeby poszedł. Wiem, że będzie we mnie tyle, ile chce. Zwykle rozpanosza się po moim środku, i po kolei podważa każdą prawdę, w którą wierzę.

Był czas, kiedy uczepił się braku Sensu. Tak sobie przy tym na mnie używał, że w końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Przez kolejne lata zagłębiałam się w filozofii, poszukując lekarstwa na jego argumenty. Szukałam sensu i zrozumienia, aby rzucić mu je w twarz. Rzuciłam. Na parę lat dał mi spokój.

Myślę sobie, że Smutek, aby mógł nas smucić, musi mieć naprawdę dobry argument. Zwykle wybiera nasze najsłabsze strony, i z upodobaniem sprawia, że się ich boimy. Daje wycisk przez jakiś czas, aż w końcu, nagle, znudzony, odchodzi.

Ale to właśnie smutek i wszystkie rzeczy, nad którymi kazał mi się zastanowić, sprawiły, że zapragnęłam się Zmienić. To on pokazał mi, gdzie jestem najsłabsza, najwrażliwsza, i o czym staram się nie myśleć. To on, jak nikt inny, prosto i otwarcie mnie beształ, kazał zawracać, a gdy odpoczywałam na laurach, nie dawał zapomnieć. To on odgrzebywał szkielety w mojej szafie, i mówił mi, że tylko wtedy, gdy je utulę, poczuję, że chcę żyć.       

Od początku wiedział, czego tak naprawdę chcę, a ja nie mogłam jemu zaprzeczyć. W głębi duszy wyczytywał moje najgłębsze lęki i wyciągał je bez litości, abym mogła o nich pamiętać, wciąż i wciąż. Czasami było mi tak ciężko, że w bólu traciłam całą psychiczną przytomność, i wpadałam w jakiś tunel, w którym była tylko nieświadomość i mój oddech.

Ale to on kreował mój Wzrost. A Wzrost przejawia się poprzez cierpienie i poprzez działanie. Cierpienie musi być wycierpiane do samego końca: nie ma tutaj taryfy ulgowej. Wiedz, że jeśli wciąż i wciąż nachodzi cię smutek i bezruch, to znaczy, że nie umiesz cierpieć. Bo cierpi się do końca, bez żadnych ratunkowych lin. Ktoś kiedyś powiedział, że w obliczu najgłębszego cierpienia równie blisko jest do szaleństwa jak i do oświecenia. Dlatego żadnych lin. Zagłębiasz się po prostu w swoje smutne myśli i drążysz. Drążenie może pozostawić cię w stanie martwego niedziałania przez lata. Czasami całe góry muszą się obrócić, żebyś odetchnął. To trwa. Musisz być cierpliwy, i gotowy na to, że nie skończysz się smucić w tym ziemskim życiu. Może potrzeba ich kilku.

Popatrz więc , o czym szumią twoje Smutki, a dowiesz się, czego pragniesz.  Na początek, po prostu miej odwagę o tym zamarzyć.  

 

Święto Róż maj 25, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność, Najlepsze Książki i Filmy na pochmurne Dni — Wiesia @ 7:59 am

Ostatnio kontynuuję czytelnicze szaleństwo. Tym razem dyrektora GE, “Winning znaczy zwyciężać”. ;-)   W ogóle już poprzez czytanie takich książek rozszerzają mi się horyzonty.. czuję się coraz silniejsza i pełna kompetencji. 

 Co tam Grzesiulka u Ciebie? Bo ja ostatnio w ogóle nie mam chwili na spokój. Wpadłam w jakiś wir myślowo-intelektualny i czuję się, jakbym ślizgała się po wodzie, a w przodzie jeszcze tyle milo-kilometrów do przejechania, że jedyne, co mi się chce, to jezcze bardziej się spieszyć… ;-)  Nie mogę się doczekać Jak wpadniesz pójdziemy na trawkę i będziemy odpoczywać przez Cały Boży Dzień ;-)

Poza tym suszę Sakramentalia ;-) . Bo niedawno, na świętej Rity, byłyśmy babską wycieczką w Krakowie, i tam w czasie obrządku święcili róże. Mówię ci, niesamowity widok! Katedra świętej Katarzyny, gdzie była msza, już sama w sobie jest gigantycznie piękna, a kiedy każdy z nas podniósł rękę z bukietem róż do góry, cały kościół był jak ogród i normalnie oniemiałam z zachwytu ;-) . Na pewno onieniałabyś razem za mną, więc rezerwuj 22 maja za rok i sama zobaczysz.

No i teraz suszę te róże, już jako sakramentalia ;-) a potem mam zamiar zrobić z nich proszek i wszystkich wyświęcić. Zaszkodzić, nie zaszkodzi, a pomóc podobno pomaga. Ta święta Rita jest patronką “od spraw trudnych i beznadziejnych..” pewnie dlatego cały kościół był pełen i było tyle róż@ @ …  Niektórzy chyba po 50 sztuk … i we wszystkich kolorach!

A co tam u Ciebie? ;-)

 

Przyszłość z odrobiną szaleństwa maj 19, 2007

Zaszufladkowany do: Najlepsze Książki i Filmy na pochmurne Dni — Wiesia @ 2:08 pm

Ostatnio czytam  pana P.F.Drucker -a. Niesamowity!  Dokładnie “Zawód menedżer”. Opisuje w nim przyczyny sukcesów i porażek wielkich światowych korporacji. Pomyślałam, że przyda mi się trochę wiedzy w praktyce ;-) Wiem, że masz alergię na pojęcia typu biznes, zarządzanie, sprzedaż i ubezpieczenia ;-) ) ale zdziwiła byś się, jak dużo jest tam praktycznych informacji o Ideach.  Napiszę ci cytat z w.w książki i sama oceń:

“Kształtowanie przyszłości wymaga odwagi. Wymaga pracy. I wymaga też wiary. Angażowanie się w sprawy doraźne jest po prostu niepraktyczne. Nie wystarczy stawić czoło wyzwaniom przyszłości. Żadna idea nie jest i nie powinna być pozbawiona odrobiny szaleństwa” .

Właściwie nie wiem, czy mogę na blogu takie rzeczy cytować, jak myślisz? Naprawdę co strona, to aż mi się chce. Boski! I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od malutkiej książeczki zarządzanie czasem  …

 

Feng Shui w pigułce maj 17, 2007

Zaszufladkowany do: Feng Shui Wiesi — Wiesia @ 5:49 am

Woda – emocje

Ogień – energia

Drzewo – idee

Metal – pieniądze

Ziemia – praca

źródło: opracowanie własne ;-D

.. sama widzisz że pasujesz mi na Drzewo ;-) . Zresztą opisy żywiołów są w każdej malutkiej chińskiej książeczce, ale o tym Ani Mru Mru! ;-D

 A teraz zaryzykuję specjalnie dla Ciebie obmyśloną teorię, która przyszła mi na myśl podczas zastanawiania się nad zasadnością Twojego Drzewa: właściwie to niewykluczone, że na tym blogu zrobię Doktorat z Fengszui! ;-) <ciekawe, co na to z zazdrości Mr Fengszu>

Hipoteza: Ludzkie charaktery zmieniają się w czasie zgodnie z cyklem tworzenia.

Teza: Każdy w różnych okresach życia jest innym żywiołem.

Kroki po krokach dla Grzesi:

1. Ustal, którym czujesz się żywiołem <życzliwa podpowiedź:  Drzewem >

2. Ustal, który żywioł jest w kolejce przed Tobą < życzliwa podpowiedź: Ogień>

3. Zajmij się tym żywiołem, a poczujesz w sobie Harmonię ;-) . W ogóle uważam, że naszym naturalnym stanem jest Harmonia i wewnętrzne poczucie chęci do Życia. To po prostu nasz wewnętrzny instynkt, jak pisała “Tańcząca w Wilkami”. Myślę, że to działa jak kompas: możesz zawsze swój kierunek odgiąć, i iść tam, gdzie chcesz, ale i tak Zawsze będziesz czuć Tęsknotę za Północą.

Grzecha-Drzewo w najbliższym czasie, może w weekend, zacznij się palić …! Energia pasja namiętność siła moc wrzask krzyk ekspresja wariatkowo ….. w razie co rzuć się do Tamizy. Woda Cię wspiera i zawsze ulula ;-)

PS Ewentualnie możesz otoczyć się żelazkami < notabene z żywiołu ognia, nie drzewa ! > ;DD , ale  jeśli już się otaczać, to najlepiej ognistymi ideami i ludźmi. Ściskam ;-D

 

a mi się tylko zdarza… maj 16, 2007

Zaszufladkowany do: Kilka wpisów od Grzesi — Grzesia @ 7:10 pm

…kurcgalopkiem do autobusu podlecieć ;)

boję się koni! owszem, patrzę na nie z podziwem, ale tylko z bezpiecznej odległosci… najlepiej oglądając filmy o zdobywaniu Dzikiego Zachodu…. pomyśleć, że mój lęk wywołały traumatyczne zajęcia z WueFu w naszym  Liceum…

WueF WueFem, ale koń przypomina mi trochę przerośniętego człowieka na czterech nogach… i chyba bym już bardziej naturalnie się czuła siedząc na przykład na słoniu… bo słoń jest po prostu słoniem, nie kojarzy mi sie z niczym innym :)

 

sushi mnie wzrushi maj 16, 2007

Zaszufladkowany do: Kilka wpisów od Grzesi — Grzesia @ 11:22 am

oj, Wiecha, uwielbiam sushi i sushi-bary z “rybami pływającymi w kółko” :) ) przyrządzanie sushi i cała teoria jego spożywania to dla mnie opowiesc o tym, jak osiągać równowagę smaku… i jakies takie ukojenie wewnetrzne…. serio serio… nie to, zebym byla snobem sushi-owym (chyba :) ), ja po prostu strasznie lubie takie polaczenie jedzenia z teoria, jedzenie podszyte zwyczajami, jedzenie celebrowane… jesli wiec na przyklad w Bieszczadach biore udzial w nocnym pieczeniu barana, ktorego trzeba obracac na roznie niespiesznie, podlewac w odpowiednich momentach tluszczem, a calosc ubarwiac piwnym bajaniem, jestem przeszczesliwa… hmmmm… wiec wychodzi na to, ze sushi to dla mnie taki miejski odpowiednik pieczenia barana :) …moze… w kazdym razie bardzo lubie patrzec na tych wtajemniczonych ludzi, ktorzy kroja, zawijaja, ugniataja i puszczaja do mnie po wodzie obiad (no dobra, przekaske ;) )…

<przepraszam, ale nie mam chwilowo polskich znakow>

 

Mr Fengszu contra Mr Cichoshu maj 15, 2007

Zaszufladkowany do: Feng Shui Wiesi — Grzesia @ 7:01 pm

No dobrze, ale skoro już mam grać w grę pt; “feng shui prawdę Ci powie” chciałabym znać jej reguły…. czy mogłabyś zatem, Szacowna Istoto Wiesławo, pokazać mi skąd czerpiesz swoją wiedzę na temat tego, że ja jestem Drzewem?? …czy to tylko mój kształt,czy jeszcze jakieś ważniejsze cechy wchodzą w grę? np. to, że się dobrze czuję w cadillakach:) i co to znaczy: “czy się czujesz dobrze przy elemencie Wody”? poproszę o jakiś zestaw pytań pomocniczych, jak choćby: czujesz się dobrze przy elemencie Wody bo:

a) uwielbiasz siedzieć długo w wannie (czy może raczej Wannie)

b) smutki zapijasz Wodą Ognistą

c) często chlipiesz i siorbiesz bez wyraźnego powodu….

Bo ja bym bardzo chciała wiedzieć, jeśli już mam cały świat wpasować w ramy fengszułowe, co tym wpasowaniem w ramy rządzi i oby nie było to tylko widzimisie Mr Fengszu ;)

 

Wiesia i Japoński maj 14, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 6:50 am

… o Japońskim też muszę przecież wspomnieć, no bo jak tu nie wspomnieć o tym cudzie Obrazów! Po raz pierwszy uczę się języka z ewidentną przyjemnością.  Co prawda, jak poszłam raz do naszej restauracji japońskiej < tej z łódeczkami > , to zapomniałam z wrażenia nawet, jak jest dziękuję, taka byłam zestresowana ;-) . Zresztą dzisiejsze japońskie restauracje to uczta dla oczu, ale na pewno nie dla żołądka. Pływająca w kółko surowa ryba w rozmiarze mini, do tego .. polskie piwo. Nawet w karcie nie było po japońsku tylko angielsku! Ale i tak uczucie nieziemskie. Polecam każdemu ;-) .

    

 

Wiesia i … maj 14, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 6:29 am

Jak widzisz, kochana Grzesiu, zaczynam mieć trudności z pomieszczeniami na naszym blogu, wciąż jest jakieś “Wiesia i …” . Najlepiej jak zrobię takąż zakładkę! W ogóle czuję w sobie taką wielką burzę słów do wylania, że właściwie aż się siebie boję. Ale co tam!

 

…? maj 13, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 8:16 pm

… no i dalej nie wiem, co to jest NLP. Albo ja mam jakieś ograniczenia mózgowe, albo to po prostu taka siekanka, że nic stałego w moim Świadomym umyśle nie powstało. Czekaj, czekaj, teraz to się naparawdę wystraszyłam… a jak to Coś mnie podeszło od tyłu? Podświadomie? i Podprogowo… ? Jeeejku..  Królestwo za jasną definicję i konkretne wskazówki, o-co-w-tym-chodzi.