Nie znam niczego, co może bardziej człowieka wkurzyć, niż małe, opierzone, za przeproszeniem, g..no, które wrzeszczy o piątej nad ranem prosto w twoje okno. Dotąd wydawało mi się, że na tą przypadłość chorują głównie mewy, ale okazuje się, że nie, że to bezczelne zachowanie przeniosło się w polskę.
Jak nie komary, to mewy, jak nie mewy, to wróble. Podłość zwierzyny lotnej!
Ech lato!
) …. marzą mi się wakacje wakacje wakacje! Grille przy ognisku, spacery po plaży, wycieczki rowerowe, siatkówka na słońcu, lody na gorącu, wolność, swoboda, kolacje przy muzyce, wino do poduszki, śpiewanki nadranne i .. wrzaski mew o brzasku…
)
.. a co ja mam?? jednego szalonego wróbla, wymienalnego na koguta, co rano.
ech, blogu ! Dobrze, że jesteś …
)
Bo taka prawda, że zawsze lepszy wróbel na parapecie niż mewy na plaży.
A u nas widujemy kaczki, jak przelatują z jednego parku do drugiego (akurat mamy okno na ich korytarz powietrzny). To się chyba też liczy…
.. przeczytałam, że: “lepszy wróbel w galarecie” chichi.. pewnie tak..