Łódź dusi sie w piekarniku Lata, a ja razem nią.
Ostatnie Trzy Koszmarnie Upalne Noce były niczym istny horror. Choć i tak sypiam zwyczajowo paskudnie lekko, i Byle Co mnie budzi, okazuje się, że już Byle-bzyczące-Co stanowi przegięcie.
Mowa oczywiście o mikro-robactwie obrzydliwym, latającym, furkoczącym i bzyczącym komarowo-bezczelnie całą noc. Okazuje się, że skrzydełka takiegowoż komara robią w nocnej ciszy Andre tak głośno obrzydliwy furkot, że hej.
Muszyska wstrętne nie zapominają też działać psychologicznie, że za chwilę usiądą i zaczną gryźć. A ponieważ z moją psychiką w nocy jest raczej kiepsko, w pełni te groźby odbieram, i skutki przeżywam w całej krasie.
@
Po którymś razie tego bzyczenia, usiadłam w końcu na łóżku, i poważnie zastanawiałam się, co mam za chwilę rozwalić.
W przebłysku logiki dotarłam w ciemności do szafy, wygrzebałam wielkie prześcieradło, i zarzuciłam je sobie na głowę. Sposób nie okazał się dobry, bo musiałam jedną ręką przytrzymywać je, żeby nie odciąć sobie dopływu powietrza. Z drugiej strony, myślę, okna nie zamknę, bo też się uduszę… Zamknęłam.
Zamknęłam, a potem już nie pamiętam, bo było rano. Pewnie straciłam przytomość.
Za to dziś cały dzień pokój trzymam pod kluczem, i mam nadzieję, że Wszystko do wieczora Wyzdycha.
@@
Na pocieszenie dostałam Wolny Dzień ;-0!
Właśnie obiecałam sobie, że nie spędzę go li-i-jedynie przed Telewizją, ale Wypędzę się na Łąkę i tam, szeroko uśmiechnięta, będę się Paść, przy dobrej lekturze, przerwami patrząc na Chmury.
I Jaskółki.
Taaak .. Wdzięcznie Wyginające się po niebie Jaskółki to wspaniały widok! Szczególnie, gdy już się wie, za czym tak Gonią
@@@
nie wiem co powiedzieć, mam podobnie….
ale sobie z tym poradziłem!