Parafrazując Koheleta:
Ludzie rodzą się i umierają, pokolenia przychodzą i odchodzą, i nic nowego na świecie pod słońcem.
Wszystko już było, i powiedzieć to mogę każdej miłości.
Żaden smutek, na nasze ludzkie szczęście, nie trwa wiecznie.
@@
Na weekend, zostałam grzecznie poproszona o opiekę nad szarym kocurem marki Pers, w mieszkaniu właścicielki. Nawet mnie to ucieszyło, i pomyślałam sobie, że zmiana otoczenia, choć na chwilę, dobrze mi zrobi.
Zaopatrzywszy się w bagietkę, puszkę tuńczyka, Gingersa i dwa zielone ogórki, wpakowałam się do autobusu nr 99 i – późnym wieczorem, po pracy – wyruszyłam ku Retkini. Pod klatką, czując się nieco jak włamywacz, z lekkim łomotem serca, jakoś udało mi się otworzyć drzwi właściwym kluczem, i nawet bez przeszkód dotarłam na 1e piętro. Grzebiąc w zamkach, raz-dwa dopasowałam dziurkę do dziurki, pośpiesznie pogratulowałam sobie inteligencji, i jeszcze pośpieszniej, wślizgnęłam się do mieszkania.
Przy czym od razu, mało co nie wdepnęłam na Kota, bo usadowił się nieszczęśnik dokładnie w szparze koło drzwi.
Piękne bydlę! Patrzył na mnie wielkimi oczami, najprawdopodobniej doszukując się podobieństwa pomiędzy mną i swoją Panią. Ponieważ, jak sądzę, nie za wiele go znalazł, żeby się za bardzo na Wstępie nie speszył, złapałam go za futro, i ludzkim językiem wytłumaczyłam sytuację. W odpowiedzi zaczął mruczeć i poleciał do kuchni. Wyglądało na to, że z jego psychiką jest jak najbardziej w porządku; dla pewności dosypałam mu jednak pokarmu i zmieniłam wodę.
Uznawszy, że co do Kota, moja robota została zgrubsza odfajkowana, zagłębiłam się we wspomnieniach. Ten kawałek Retkini zawsze wzbudza we mnie nostalgiczną zadumę. (…)
@@
Co do Kota, generalnie zachowywał się w porządku. Jak na Kota oczywiście. Całą noc towarzyszyły mi różnorakie dźwięki, dochodzące raz z kuchni, raz z pokoju, a raz z kociego pyska. Byłam pewna, że rano zobaczę Pobojowisko, bo wyglądało na to, że kot urządza sobie całonocne przemeblowanie.
Później przypomniała mi się moja babcia, która też tak szurała sprzętami, gdy nocowali u niej niechciani goście. Miało to im przypominać, że to Ona się czuje właścicielem mieszkania, i nie da sobie wejść w paradę. Być może Koty też mają taki zwyczaj.
Gdy więc Rano byłam gotowa potknąć się o własne kapcie, zdziwił mnie Niepomiernie panujący wokół Porządek. Powiem więcej: wyglądało na to, że wszędzie jest posprzątane jeszcze bardziej niż wieczorem. Spojrzałam podejrzliwie na kota.. ale ten tylko się odwrócił, i lekceważąco miałknął. Miało to pewnie znaczyć, że mam się nie czepiać. ;-)
@@
