Wiesia & Grzesia Tube

Blog harmonicznie dysharmoniczny…

Dowcip polityczny i maść na pryszcze październik 27, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 2:47 pm

Dowcip:  Platforma wprowadza nowy podział dla Rządu. Gabinet składać się będzie z trzech Ministerstw: Zdrowia, Szczęścia i Pomyślności. ;-)

Maść: Wg mojej siostrzyczki Grazi, podobno cuda na pryszcze działa maść pt.: Metronidazol. Pomyślałam, że jak TU ją zapiszę, to przynamniej nazwa nie wyleci mi z głowy. ;-) Poza tym chwilowo podkradam ją z jej szafki … ;-)

 

26 Październik październik 26, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 7:57 pm

    Historia moich nocnych bezsennych rozmyślanek chyba nigdy się nie skończy. Parę dni było dobrze, a tu znów przystanek. Tradycyjnie więc, wieczorkiem, parzę ziółka. Koło drugiej się wybudzam, gapię w ścianę. Wreszcie włączam TV. Przed świtem zchodzę na dół i grzeję sobie mleko, żeby się nim u-sennić. Nasennić. Przesennić. Mlekiem. 

Mleko. Podobno z miodem uspokaja.

     Poza tym strzeliłam sobie prawie czarne włosy, po tym jak spodobałam się sobie na tych zdjęciach, co je układam w albumie od miesiąca. Bo jak miałam 3 latka, miałam ciemne. I wyglądałam słodko. @@  No i teraz od soboty mam na głowie ciemne siano, zupełnie nie do okiełznania.

Na początku, co się przypadkiem  o siebie zahaczyłam w lustrze, zamierałam z przerażenia: Diabeł, normalnie czarny łeb. Obecnie, po początkowym stresie zaczynam dochodzić do siebie. Do wszystkiego widać można się przyzwyczaić. :-)

@@

Poza tym Codzienność.  Porannym marszem w stronę Manufaktury mijam setki zaplutych chodników, i zastanawiam się, jak co dzień:  czemu ci faceci tak na nie plują ..?

Niedawno pewien staruszek opowiadał mi o Poznańskim, jak się dorabiał tej Manufaktury. Podobno od zera: wozem jeździł, i ludzi o szmaty żebrał. O ile dobrze zrozumiałam. I jeszcze poopowiadał mi, że wiele w życiu widział. I że zawsze ten będzie miał, kto umie oszczędzać. I że zazdrość między ludźmi jest wielka. Jak mieszkało dwóch takich , co tyle samo zarabiało, i jeden miał na wszystko, a drugi nie miał nic. Bo wszystko przepił. A że pierwszy nie pił, to mieszkanie miał super urządzone. I jak z zawiści ten drugi podkablował tego pierwszego, że niby skąd tyle ma. Aż NKWD zesłało tego, co miał, na Sybir. I jak czasy się zmieniły, i zesłany wrócił, a ten drugi uciekł, bo się bał. 

@@  

Dla odmiany mam wolny Poniedziałek, więc przyszły Tydzień zacznę od wypoczynku. Co prawda, podobno wypoczywa się dopiero na końcu… ale czyż wszystko w życiu trzeba robić zgodnie z planem?
” Nie. Nawet Margaret Mitchell zaczęła pisać “Przeminęło z wiatrem” od ostatniego rozdziału. “ <cyt. z Interia.pl ;-) >

 

16 Październik 2007 październik 16, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 8:46 pm

Październik w całej krasie, a mi coraz smutniej. Ostatnio wszyscy przestrzegają mnie przed gonitwą życia, i chyba mają rację.
Wciąż czuję się bardzo Nierzeczywiście. Jakbym była zawieszona ponad ziemią, a sprawy działy się przy koncentracji tylko ułamka mojej uwagi. Wygląda na to, że żyję głównie nocami, i tam toczę boje o swoją przyszłość.
Dziwactwo polega na tym, że trwa to już od jakichś trzech-czterech lat bez przerwy.

Żeby zacząć pełniej odczuwać, należało by więc zejść na ziemię.

Z przyjemnością.

Pytanie tylko: jak?

***
Żagiel czasu złożony wśród wód

pytasz mnie w kółko
kiedy popłynę?

Złote tratwy mnie wzięły na hol

pytasz mnie w kółko
kiedy się zerwę?

***

 

Rybak w słońcu mentalnej Europy – opowieść październik 15, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność, Mądrości — Wiesia @ 5:05 pm

     Dzisiaj pewien polski Niemiec zaszczycił mnie rozmową o różnicy w mentalnościach ludzi północnej i południowej Europy. W ramach rozważań nad sensem życia opowiedział mi taką oto historyjkę:

     Pewnego ranka, w słoneczny dzień, na włoskiej plaży pewien Niemiec spotkał wygrzewającego się na leżaku Włocha. Zdziwiony, zagadnął go, czemu to nie jest on o tej porze w pracy.

     Włoch wskazał na leżące obok sieci, i odpowiedział, że połów tego ranka był wyjątkowo udany, tak, że teraz może sobie przez resztę dnia spokojnie wypoczywać.
     Zdziwiony Niemiec zaczął mu naprędce tłumaczyć, że to przecież właśnie teraz powinien on korzystać z dobrej pogody, jak najwięcej czasu spędzać na morzu, żeby złowić jak najwięcej ryb. Tłumaczył, że dzięki temu rybak zgromadzi wiele skrzynek, które później sprzeda, i z każdym dniem będzie coraz i coraz to bardziej bogaty. I że w końcu, po latach, kupi sobie kuter, zatrudni ludzi, i będzie już tak bardzo, bardzo bogaty, że będzie mógł sobie leżeć w słońcu i nic nie robić.

- Ale po co? – zamyślił się na to zdziwiony rybak – kiedy ja już teraz leżę w słońcu?

 

Archiwum fotograficzne październik 9, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 4:03 pm

Ostatnimi czasy nasza Kuchnia przypomina Archiwum Fotograficzne: – od tygodnia porządkuję z mamą Zdjęcia. Przyklejamy je na wielkich, ciężkich stronach, na malutkie samoprzylepne karteczki, i widzę, że urok albumu jest 100 razy większy niż tych obecnych taśmowych “10×15″.

Pierwszy stworzony album zaczyna się unikatowym i jedynym zdjęciem mojej pra-pra-babci, a kończy dzieciństwem mojej mamy, razem mieszcząc Cztery pokolenia. (!)
Drugi album to młodość mamy i parę zdjęć taty, do chwili ślubu rodziców. Jedno pokolenie.

Tak więc Dwa Wielkie Albumy wypełniają same Dawne Czasy, a przecież nie doszliśmy nawet do chwili mojego urodzenia! Pojęcia nie miałam, że mamy tyle zdjęć.

***
Dziś planujemy zabrać się za kolejne, czyli album Trzeci.
Tak naprawdę, to teraz robota dopiero się zaczyna, bo w Trzeci album musimy powklejać:
- ciążę mamy,
- moje urodzenie,
- urodzenie bliźniaków,
- nasze dzieciństwo,
- nasze czasy szkolne,
- nasze kolonie, nasze wczasy
- .. i chyba więcej się nie zmieści.

Komunie i śluby w międzyczasie wrzuciłyśmy w dwa jeszcze inne albumy. ;-)

***
I wreszcie, w przyszłości, zabierzemy się za Wielce Rozrośniętą Teraźniejszość.
Teraźniejszy urodzaj na zdjęcia podlewany jest obficie niesłabnącą emerytalno- filmowo- fotograficzną manią mojej mamy. Odkąd kupiła sobie kamerę, wyhodowała cały wiklinowy koszyk pełen filmów “do obrobienia” i “do zarchiwizowania” . Poważnie się zastanawiam, czy i komu starczy na to sił, bo już na pierwszy rzut oka wychodzi to na jakiś Rok przeglądania.

@@ Ale moja mama to osoba wysoce zindywidualizowana, która nie bacząc na rosnące archiwum, wciąż nakręca nowe filmy i pstryka setki zdjęć. Poza tym tak się zapaliła do tych zdjęciowych wspominanek, że nic tylko chodzi i pyta, kiedy dalej będziemy wklejać zdjęcia, i radośnie kupuje coraz to nowe albumy.
Tak więc najbliższe ze dwa wieczory mam z głowy. ;-) Całe szczęście że to przyjemne zajęcie!

 

Ostatnio październik 3, 2007

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 5:02 pm

     Ostatnio jakby ogarnęło mnie ukojenie, i wyraźnie się uspokoiłam. Robię swoje rzeczy i niczym się nie stresuję. Jak jest słońce, idę na rower. Jak jest zimno, otulam się kocem i parzę herbatę. Jak się nudzę, włączam Youtube. Jednym słowem harmonicznie z biegiem zdarzeń. Gdyby jeszcze te noce były takie spokojne jak dni, można by mówić o pełnej Harmonii.

Oczywiście nie łudzę się, że tak już zostanie. Za jakiś czas trafi mnie kolejny  zbłąkany emocjonalny piorun i na powrót rozdygocze.

< Przypomniały mi się ostatnio jedne badania, pt.: “dlaczego kobiety tak lubią się przytulać do facetów”. Otóż wykryto, że w męskim pocie istnieje hormon działający uspokajająco na naszą płeć. A poprzez Przytulanki najsprytniej się do niego dostać ;-) ) > 

Tak więc, Ostanio, moja karma wrzuciła na luz. Po prostu Trwam.