Wiesia & Grzesia Tube

Blog harmonicznie dysharmoniczny…

Chaos Samochodowy czyli Morze 2008 kwiecień 4, 2008

Zaszufladkowany do: Codzienność, Codzienność z Chi-Chotem ;-D — Wiesia @ 7:54 pm

Obecnie, po zrobieniu ponad 1000 km na trasie, zaczynam postrzegać Świat w iście innych kolorach, niż przed paroma dniami. Byłam nad Morzem.

@@

Przed Trasą.

Przed A-1 przestrzegali mnie wszyscy, kto żyw. Do świeżo upieczonego Kierowcy, można jednak mówić, co się chce; i tak jest tak Rozmarzony, że -w ogóle -nie odbiera na racjonalnych falach. Tak samo i mi umknęło Racjonalne Sedno Ostrzeżeń i wypowiedzi, i tylko niemo dziwiłam się, czemu niektórzy -już za sam Pomysł Wyjazdu -poczytują mnie sobie za Bohatera.

Na Trasie.

Dotarło to do mnie tuż za Zgierzem, kiedy to zamiast szerokopasmowej Autostrady ( na którą czekałam, i co do której byłam święcie przeświadczona, że nastąpi ) wciąż i wciąż jechałam jedną i tą samą, kiepskawą, bezczelnie -wąską, Ulicą, tylko z nazwy -Zwaną -Trasą.

W ”Trasie”.

Całą drogę, w tą i z powrotem, jedynym tytułem jaki przelatywał mi przez myśli było: “Ze śmiercią jej do twarzy”. NA widok ciężarówki instynktownie skręcałam w stronę osi jezdni, bo – od niej – podmuchy prawie że unosiły mnie w powietrzu. Co się rozpędziłam, zaczynał się kilkumetrowy obszar zabudowany. Na koniec zaczęło się ściemniać z deszczem, i zrozumiałam, że zbiera mi dobrze tylko lewa wycieraczka. Ciężarówki huczą wciąż, a ja próbuję odczytać smsa. Rowerzyści zlali się z poboczem, i po tym, co przeżyłam wyprzedzając jednego …  obiecuję sobie, że Nigdy -Tak -Więcej.
Normalnie, komunikacyjny obóz przetrwania i jeszcze więcej. Niezapomniane przeżycia Gwarantowane ;-)

Morał.

“Gdyby prawo jazdy dawali na trasie A1, odsetek dobrowolnie rezygnujących z posiadania samochodu drastycznie by się podwyższył.” KL

@@
Na serio jednak – wypoczęłam. Otworzyły mi się jakieś inne klapki w głowie, Klapki Wypoczynku podejrzewam, bo już tak dawno z nich nie korzystałam, że chyba to jednak One.
Nadmorskie Krajobrazy są porażająco piękne, a ja kocham szczególnie Drzewa. Chodziliśmy więc kilometrami po Lasach, pełnych Sarenek i Jezior z Kormoranami, pośród Piasku, Wydm i Sosen, długich i karłowatych, a w dali szumiało Morze i Rybacy zawijali do portów. I gdyby nie ta piekielna A1-POWROTNA wisząca nade mną, czułabym się jak na obrazku w Raju Edenu.
Co by jednak nie było, zostawiłam swoją starą skórę, zwinęłam się w kłębek na przednim siedzeniu i … przejechałam. Odsypiać mam zamiar do przyszłej Soboty. ;-D

 

Leave a Reply