Wiesia & Grzesia Tube

Blog harmonicznie dysharmoniczny…

Horrory chodzą parami kwiecień 11, 2008

Zaszufladkowany do: Codzienność, Codzienność z Chi-Chotem ;-D — Wiesia @ 4:59 pm

Ostatnio wyrosły mi Prawdziwe Paznokcie. Nie takie łamliwe i cienkie, jak zwykle, tylko ogromniaste, przydługie szpony. Podkarmiam się od 3 miesięcy witaminą a i e, na co prawda zupełnie coś innego, a tu – efekt uboczny. Szpony.

.
Poza tym pogoda nudnawa, majowy weekend zapowiada się w pracy, i tak mnie kusi zrobić coś Innego, Szalonego, nie -z gruntu -przemyślanego, że hej.
Na przykład marzy mi się iść na spacer w środku nocy, odważyć się przejść obok lasu, i poznać jak wygląda świat o zupełnie innej godzinie niż zazwyczaj. Niestety, jak wiadomo, gdy tylko zapada półmrok, moje myśli jak zaczarowane ulatują  – li i jedynie Zawsze – w stronę Snu. 

@

Dziwnym zbiegiem okoliczności Ostatnio wokół mnie wysypał się Worek z Horrorami.

W fimie, książce i we śnie wciąż napotykam się na Horror. Horrory lgną do mnie na jawie i w snach. 
Mając kilka nowych filmów do wyboru, podświadomie wybieram ”Oko”, a jedyną fajną premierą wydaje mi się “Nieodebrane połączenie”. Jakieś, normalnie, Przyciąganie, bo to samo jest z Książkami: nawet w chwili Obecnej obcuję z jakąś horrorzastą, o tytule nie do zapamiętania.

Chłonę to wszystko, bo ciekawa jestem końca tych filmowych i książkowych historii, a co straszniejsze sceny oglądam przez -z dłoni zrobioną – Lornetkę. Zupełnie jak trzylatka.

@@@

Za to w nocy standardowo palę świato na schodach od strychu, Strachliwa niebywale.

Najgorzej, jak zachce mi się akurat podczas takiej strachliwej Nocy do łazienki. Czekanie, aż “za potrzebą” wstanie któryś z rodziny, i pierwszy zapali światło, nie należy do przyjemnych. Oczywiście, w takie noce w domu jak na złość panuje absolutna cisza i wszyscy śpią snem wiecznym do białego rana.

Koło trzeciej zwykle zbieram się w sobie i na wdechu przelatuję całą drogę do łazienki, w Finale dosięgając kontaktu. Zaiste, jak trzylatka.

Dzięki bogu że obok mnie są Schody na strych. Sącząca się z nich poświata od biedy mnie uspokaja, a są na tyle daleko od pokoju G., że nie wstaje wściekła w środku nocy, że ją razi świało.

W ogóle G. jest w tych sprawach odważna jak Herod. Kiedyś nocowaliśmy w jednym domku na końcu świata, w Justynowie, i to, co tam przeżyłam, można przyrównać tylko do bliskiego spotkania n-tego stopnia. Koszmar: Pustkowie, Obcy dom, Pusty dom, Ciemna noc (…) . A G. spała sobie w najlepsze, na moje błagalne prośby o Światło i Pogadanie tylko przewracając się, co i rusz, na inny bok. Myślałam, że do rana wyjdę z siebie.

A ona wstała wypoczęta, jak po nocy w salonie SPA.

Uchch! Wypominam jej tamtą noc aż do dziś.  :-D

 

 

Leave a Reply