Wiesia & Grzesia Tube

Blog harmonicznie dysharmoniczny…

life październik 30, 2008

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 8:02 pm

Oj, życie … :-) cóżesz jeszcze przyniesiesz, jakie dla mnie masz kwiaty ?

 

ple ple ple październik 2008 październik 12, 2008

Zaszufladkowany do: Codzienność — Wiesia @ 10:00 am

: )

Zasnęłam ostatnio blogowo nie dlatego, że nie ma o czym pisać, ale dlatego, że jest tego za dużo.

Wczoraj dopiero przyszło na mnie lekkie zaniepokojenie, w jakich to czasach my żyjemy. I że może tak warto byłoby coś opisać.

 

Kryzys światowy wisi na włosku, jakiś jasnowidz przewidział wybuch wojny na TEN listopad, więc uradziłam z rodziną, że warto byłoby kupić zapas cukru i leków.

Śmiać się za bardzo nie ma z czego, wszak tak właśnie przygotowuje się na Kryzys.

 

Sytuacja gospodarczo –rządowa;

Prezydent i Premier kłócą się zażarcie,  który z Jaśnie Panów ma się pojawić na wiecu w Brukseli. Jak się nie dogadają, pojawią się Obaj.

Poza tym spadki. Minister finansów uspokaja masy, ale giełdy tracą tyle, ile chyba nigdy w swej historii. Jeszcze trochę, i należało by zacząć coś < jakieś akcje > okazyjnie kupować. Byle by nie banków …

 

***

Sytuacja domowa;

G. na weekend wybrałą się do Lublina na wesele koleżanki, projektantki mody zresztą. Oglądając przypadkiem zaprojektowane przez nią ciuchy, przeżyłam prawdziwy szok kulturowy: kobieta jest po prostu Genialna!

To, co pojawia się w naszych łódzkich Galeriach jest Niczym w porównaniu do jednej skomponowanej przez Nią Sukienki. Najlepsze, że marzy się jej własna galeryjka mody. Jak nic, zamierzam być jej pierwszym Inwestorem. ; )

 

Mama.

Mama generalnie jest Wszędzie naraz, aż  skomponowałam ostatnio o niej złośliwy dowcip z serii : „Otwierasz szafę –  a tam Mama”. Kobieta ma tyle w sobie energii, że gdyby ją podłączyć do prądu., obdzieliła by światłem co najmniej pół dzielnicy.

Spotykam ją wszędzie: w sklepie, na ulicy, a to dzwoni z Częstochowy, a to już z Torunia … obłęd.

Za to Tata w tle pojawia się i znika, jak jesienno-atomowy reaktor. Zaraził się chyba na starość ; )  gadatliwością od mamy, bo wciąż słyszę jego pomruki na różnorakie tematy.

 

B. ma podobno jesienną depresję. Obiecałam sobie ją odwiedzić, bo choć mam do niej dawny żal, to wiem, że to Siostra, i zawsze słyszę nad sobą mamy przykazanie, że trzeba się nam sobą trzem Opiekować.

Zresztą. Ostatnio była z nami, tzn. ze mną, M;) i mamą na odpuście w Studziannie, i naprawdę było fajowsko.

 

Ja z M:)

Mamy się dobrze, weekendując, a to odpustowo, jak wyżej, w Studzannie, gdzie jest, notabene piękny Święty obraz., który sobie powieszę w kuchni, jak go dostanę ;) ,

A to znowu w pobliskim lasku, pośród spadających liści, na rowerach …

Zimą zamierzam wyciągnąć go na .. oj, na wiele fajnych ‘’activities’’.

 

Poza Tym Wraca Grzecha ;)

Na TYM blogu obecna duchem, może zmuszę ją, i zawieszę jej palec nad klawiaturą, aż wystuka „gg rrzzzeee cchhh aaaaa”

Poza tym Małpiszon wisi mi ksero jednego Obrazka, o który się dopominam już dobre dwa lata. 

Jak by nie było, w najgorszym razie zacznę ją fotografować ; )

Przynajmniej Zdjęciami wypełni swoją Blogową powinność ; )

 

CO do mnie:

Pracuję ostatnio zbyt dużo, ale obiecuję sobie, że to do końca roku, a później podejmę jakieś kluczowe decyzje.

Bardzo lubię różnorakie podsumowania, analizy swoich poczynań, i Rozpoczynania Planów tego, co chcę Rozpocząć;.

Najlepiej do tego nadają się samotne spacery w słońcu i lasku, a w Tym Październiku zapowiadają jeszcze w połowie piękną pogodę ;)