1.
Wkurzyłam się na dentystę, bo znów mam zęby w falbankę, a wydałam na nie niedawno kupę kasy i w ogóle jestem Zła.
Piątek zastaje mnie w podłym humorze, i aby się podleczyć, obdzwaniam znajomych, zagadując, jak tam u nich.
Na szczęście u nich też nie specjalnie, więc powoli wracam do równowagi.
Kąśliwy humor mnie nie opuszcza, kąsam więc samą siebie, prawie jak pies goniąc w kółko, i obszczekując swój własny ogon.
Wibracja, komedia, jak kto woli.
M;) daleko, więc nie ma mnie kto Ogarnąć, naprostować, przygiąć do przytomności, i tak hasam sobie samopas po własnym chorym umyśle, w tę i z powrotem …
2.
Kupiłam dwa sery i białe wino, z zamiarem przygotowania szwajcarskiego fondue; zostawię sobie tą przyjemność na niedzielę, i spasę Rodzinę kaloriami, aż miło.
W rodzinie .. też nieciekawo. G. miewa ostatnio dolne stany, aż się bidulka zastanawia, czy to nie chroniczna depresja.
Mama, jak to mama, jakby kto ją na 100 koni wsadził, hasa od Torunia, do Częstochowy, nierzadko przez Bełchatów, że o przydomowym Andre nie wspomnę. Ostatnio natykam się na nią co rano wpół do siódmej, jak gania na roraty.
Normalnie: ciemna Noc i Mama … antagonizm nie do wiary. Bo to od zawsze był suseł pospolity. A tu Energii ma za stu.
Tatę spotykam rzadko, głównie w holu, jak kłania mi się uniżenie ‘Dzień dobry Pani!” i znika za wyłomem dużego pokoju, z herbatą, przed TV. Do tej ich rodzicelskiej nory za nim raczej nie wchodzę.
Odłaniam się tylko „Dzień dobry Panu..” i hej.
Tekila, kundel żywy, zamknięta co rano w kuchni, patrzy na mnie – gdy nastawiam sobie herbatę – wielkimi oczami, aż myślę sobie, co też ona sobie o mnie myśli, o ile myśli w ogóle. Głowę daję, że tak.
Więcej stworzeń chwilowo nie ma, poza mną.
3. JA
Obecnie żyję oparami zaprojektowania sobie biurka, a ściślej: blatu, plus cztery nogi, i kontenerek.
Plan już mam, rysunek techniczny ze strzałkami, wymiary jak się patrzy, pamiętam z techniki, i jutro mam zamiar przejechać się do sklepu „czy czegoś takiego mi nie zrobią”.
Będzie to prawdziwe artystyczne arcydzieło, zakrzywione w łuk tam, gdzie trzeba, i w ogóle Piękne. Kąt w pokoju mam upatrzony już od około 100 lat, więc pora najwyższa.
Tak więc sobota zaplanowana.
Acha, no i Obraz.
Mam wenę na Obraz w Kwadraty, w brudnoróżową kratkę.
Czekałam cały tydzień na Sobotę, w tygodniu nie mogąc Zacząć malować – z uwagi na brak dziennego światła. Żeby mi kolory nie powychodziły innawe.
No więc .. to Jutro.
Poza tym mam zamiar Przeleżeć całą resztę weekendu.
Acha, niedziela zaplanowana na wycieczkę. : )
4.
Mam poczucie, że oby do końca tego Roku,
że Nowy będzie
Lepszy, Świeży, Ciekawszy,
Bogaty, Bogaszy,
nowo-perspektywiczny
i Otwarty.
I hej. : ) )