… bo ma pokancerowane siedzenia no i nie może Stać taki pod kościołem! Dobrze że teraz to wyszło, bo dostałabym zawału. Tak samo jak parę dni temu, kiedy poprosiłam Narzeczonego, aby zamówił nam napisy na obrączki.
Piszę mu więc Grzecznie, że wymyśliłam ” Totus Tuus” i data.
Na to On – dobrze,
Na to Ja – ok.
No i sobie tak myślę, jake to mamy romantyczne Totus Tuus na obrączkach …
@@
Ze dwa dni później podpytuję, jak to tam wyszło.
No i wyszło. Ale Szydło z Wora.
Okazuje się, że owszem, ja mam na obrączce Totuusa, ale Michał .. zupełnie co innego.
Mianowicie: “Kasia” i data.
@@
Myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok. Ja nie wiem jak to będzie, bo jak trzeba tej Drugiej płci tłumaczyć takie oczywistości, jak to, że na obrączkach powinno być to samo, to ja dziękuję
Nakrzyczałam, na co On,
że ” nie chce mnieć na pierścionku jakiegoś Totuusa, tylko Kasię” .
Nieświadomie podłechtał mnie i zanim zdążyłam się nakręcić tym samym udobruchał. Pewnie że jestem łasa na komplementy. A co.
No i Suma Sumarum mam zamienionego Totuusa na Michała.
I teraz już jest Dobrze.
:)